Boże w dobroci. Boże wieczny, Boże żywy. Boże zmiłuj się nad nami. Bóg się rodzi, moc truchleje. Cały świat niech śpiewa tę pieśń. Ciebie, Boga, wysławiamy. Ciebie na wieki. Chrystys Pan karmi nas. Chrystus Wodzem.
Dwie pieśni - "Gloria" oraz "Pieśń o dobroci Bożej" przeznaczone są na chór (SATB) i organy. Przyczyną powstania tego zbioru jest jak pisze we wstępie do publikacji ks. Chamski: "ogromne zapotrzebowanie wśród amatorskich chórów na repertuar umiarkowanie zaawansowany, gdy chodzi o stopień trudności".
Zbliżam się w pokorze, nuty i tekst na stronie nuty.pl •Centrum Dystrybucji Nut• Gdy się łączą ręce dwie Gdy śliczna Panna Gdy szedłem raz sam
Niebiosa, rosę ślijcie nam z góry. Niechaj będzie pochwalony. Nie rzucim Chryste. Nie zna śmierci Pan żywota. O dniu radosny. Ogrodzie Oliwny. Ojcze z niebios. O krwi najdroższa. O Maryjo, przyjm w ofierze.
wokal: Natalia Siewiera & Łukasz Bajorek gitara: Łukasz Bajorekskrzypce: Gabriela Guzik STUDIO REGNATKontakt: Natalia: 731 783 315Łukasz: 790 254 999
Gdy się łączą ręce dwie-Maja MalińskaStrona na fb:https://www.facebook.com/Oprawa-wokalna-%C5%9Blubu-Maja-Mali%C5%84ska-101469918434942Śpiewam na terenie woj
Gdy się Chrystus rodzi. Gdy się łączą ręce dwie. Gdy śliczna Panna. Gdy szedłem raz sam. Gdy szukasz Boga. Gdy w ciemnościach. Gdy ziemię cichym snem. Gdzie jesteś Panie Boże. Gdzie miłość wzajemna.
Pgg0Bi8. W minioną sobotę mieliśmy przyjemność wzięcia udziału i bycia świadkami tego, jak nasi bliscy znajomi udzielili sobie (tak! właśnie) sakramentu małżeństwa 🙂 I tu naszła mnie, że tak powiem, pewna refleksja. Nie wiem, czy jest to utwór znany czy też nie (na YT jest tego sporo). Przyznam szczerze, dopiero teraz usłyszałem – hmm – oryginał, dość dziwny jeśli chodzi o aranżację (wersja dość znośna jest tutaj). Ja znam ten utwór, który słyszałem w wersji na organy naprawdę niezliczoną ilość razy w oliwskiej katedrze, gdzie (emerytowany już obecnie) organista miał zwyczaj grania go podczas tzw. papierologii, czyli po błogosławieństwie, kiedy młoda para podpisywała dokumenty ślubne. Gdy się łączą ręce dwie w imię Boże Przy ołtarzu w uroczystym blasku świec Wtedy zwykła ludzka miłość jest potęgą Bo z miłością Jego wielką splata się Kiedy łączysz serca dwa w imię Boże I związujesz między nimi mocną nić Błogosławisz swoim dzieciom na wędrówkę Pokazujesz co to znaczy umieć żyć Pójdą odtąd na radości i na smutki Zawsze razem, przy nim ona przy niej on Twoja łaska szlak im będzie wyznaczała I na zawsze pójdą razem drogą tą Teraz idźcie uśmiechnięci w Imię Boże Pamiętajcie dzień dzisiejszy a od dziś Wasze ręce będzie trzymał sam Bóg Ojciec Jego słowo, Jego prawda, Jego myśl. Uwielbiam to. Jest to tekst dość specyficzny, ale dla mnie naprawdę piękny – o tym, jak wielką siłą jest ludzka miłość wtedy, kiedy się do niej zaprosi Boga; nie po to, aby On wszystko uczynił lekkim i prostym, ale aby nadał siłę dążeniom, także trudnościom, w tej całej wędrówce: w radościach i smutkach, ale zawsze jedno obok drugiego. Skąd siła? Stąd, że z Bogiem pod rękę, za rękę. Skąd ten zachwyt? Z perspektywy małżonka o dość niewielkim stażu – ale jednak te 7 lat stuknęło nie tak dawno – widzę, że to jest właśnie to w małżeństwie. Nie jest sztuką (zresztą nie tylko w małżeństwie) być razem, kiedy jest fajnie, wszystko się układa, jest dobrze. Sztuka to bycie razem, wytrwanie (wy + trwanie 🙂 ) wtedy, kiedy pojawiają się trudności, doświadczenia, cierpienie, problemy, łzy. Pomimo tego, co gdzieś tam dzieli. Awantury – tak, ale zawsze po to, aby się jeszcze tego samego dnia pogodzić, choćby i bardzo namiętnie. Uczenie się siebie nawzajem właśnie w tych sprawach trudnych, ćwiczenie umiejętności przebaczania. Tego naprawdę przez te 7 lat się nazbierało – chyba u każdego tak jest? – ale i tak jestem zdania: kurczę, warto było! Mimo tego, że czasami jest ciężko, człowiek ma dość, za nic w świecie mojej żony nie zamieniłbym na inną kobietę, bo ją kocham i wiem, że ona jest dla mnie, a ja dla niej. Paradoksalnie, wydaje mi się, że uświadamiam sobie to najbardziej w sytuacjach podbramkowych, kiedy jest jakiś problem, a czasami wielka awantura. Mam świadomość, że staram się, ustępuję pola, szukam rozwiązania właśnie dlatego, że to o nią chodzi – przy każdej innej osobie (poza synkiem) po prostu olałbym to. Dlatego – o czym się już kiedyś przekonałem – okazuje się, że składane przeze mnie życzenia zwykle dość zapadają w pamięć osobom, które zapraszają nas na swoje zaślubiny. Dlatego, że nie opowiadam wierszyków itp., a mówię właśnie o tym, co powyżej: żeby walczyli, wy-trwali, nie poddawali się, choćby nie wiadomo co, zawsze szli w tym samym kierunku i szczęście odnajdywali właśnie w sobie. Żeby mieli siłę na to, co przyjdzie trudne – bo to jest kwestia czasu i trzeba walczyć. Tu sytuacja była o tyle trudna, że rodzice panny młodej są w trakcie, trwającego już nieco, rozgrywanego w bardzo nieciekawej atmosferze rozwodu… Nie było żadnej awantury na ślubie ani na weselu, ksiądz nie palnął nic w kazaniu o „przykładzie rodziców” (za to świetnie mówił o potrzebie walki o siebie nawzajem – dopóki walczysz, zwyciężasz), natomiast widać było, że jest ciężko. W sumie, najbardziej żal mi właśnie ich było – rodziców, którzy w takim momencie siłą rzeczy musieli gdzieś tam w środku przyznawać się do własnej porażki w postaci rozpadu rodziny. Dlatego polecam bardzo modlitwie każdego, kto to czyta, właśnie tych naszych przyjaciół – dzisiaj, o ile wiem, wyruszyli już w swoją podróż poślubną. I tak po prostu, za wszystkich małżonków – za nas też! – żebyśmy wytrwali ze sobą nie tyle własnymi siłami, ale z Bożą pomocą 🙂 Tagi: imię bożemałżeństwomiłośćręcewytrwałośćżyczenia
gdy się łączą ręce dwie nuty