Kierując się teraz na północ do Doliny Zimnej Wody szlak dociera do rozdroża obok Schroniska Zamkowskiego. Wszystkie szlaki wychodzące ze Schroniska Zamkowskiego – na przykład do Schroniska Tery’ego w Dolinie Pięciu Stawów Spiskich czy do Schroniska Zbójnickiego w Dolinie Staroleśnej są otwarte przez cały rok.
Od tego miejsca szlak zielony wiedzie prosto, prowadząc w rejon imponującego tatrzańskiego wodospadu – Siklawy (ok. 40 m), drugi, czarny, odbija w lewo i wysokimi, kamiennymi stopniami doprowadza bezpośrednio do schroniska. Stąd do schroniska za znakami zielonymi 1 godz., za czarnymi 40 min. Latem można swobodnie wykorzystać obydwa
Ta słynna, przyozdobiona kolorowymi rysunkami konstrukcja, od strony urwiska posiada również przeźroczystą szybę. Widoki niezapomniane! Kolorowy wychodek w pobliżu Chary po Rysami. Żeby było zabawniej, od schroniska wytyczono tu szlak oznaczony kolorem brąowym. To jednak nie koniec przykładów humoru naszych południowych sąsiadów.
Schronisko Roztoka – szlak turystyczny. Dojść do Schroniska Roztoka jest bardzo łatwo. Rozpoczynamy w Palenicy Białczańskiej i idziemy asfaltem w stronę Morskiego Oka. Prowadzi nas cały czas kolor czerwony. Po około 3 kilometrach drogi dochodzimy do Wodogrzmotów Mickiewicza i przy ławeczkach szukamy skrętu w lewo w kierunku Roztoki.
Sprzed schroniska rozpościera się wspaniała panorama: ładnie prezentuje się Pilsko, a na prawo od niego widać Tatry, przy dobrej widoczności także Niżne Tatry, Wielką Fatrę, na południu dominuje samotny Wielki Chocz, a bardziej na prawo można zobaczyć masyw Małej Fatry. Przy schronisku znajduje się duży węzeł szlaków.
Budynek powstał w 1932 r,. pierwotnie był to prywatny dom Tibora Grescha, po II wojnie światowej do 1955 r. pełnił rolę schroniska, później znajdowała się tutaj stacja badawcza TANAP, a od 1997 r. ponownie schronisko turystyczne. Polska nazwa Schroniska pod Szarotką już w 1937 r. była używana przez Tadeusza Zwolińskiego.
Od schroniska prosto nad Czarny Staw Gąsienicowy. Podejście w okolicach Zmarzłego Stawu Gąsienicowego może się okazać naprawdę wyczerpujące, a na Zawracie nie ma wiele miejsca na zatrzymanie się i odpoczynek. Odcinek od przełęczy do Świnicy ponownie ma ok. 800 metrów długości, ale jego przejście zajmuje ok. godziny.
yVgDx. Co znajdziesz w tym wpisie? Mapa naszej wycieczki – podstawowe informacjeJak dojechać na Przełęcz Veliki Alan?Gdzie iść z przełęczy?Szlak na szczyt Buljma 1451 m iść dalej? Szlak na szczyt Alančić 1611 m widać ze szczytu?Z góry widać Włochy!Schronisko górskie Alan – Planinarska kuća Alan Buljma i Alančić to dwa kolejne szczyty, które zdobyliśmy podczas naszej wędrówki po Parku Narodowym Północnego Welebitu na Chorwacji. Była to bardzo widokowa wędrówka, a rozpoczęliśmy ją przy schronisku górskim Alan – Planinarska kuća Alan poniżej Przełęczy Veliki Alan. To miejsca położone na terenie parku narodowego. Sprawdź nasze najpiękniejsze miejsca, które odwiedziliśmy w Chorwacji,Zobacz także opis szlaku na najwyższy szczyt Chorwacji – Dinara,Poznaj małą znaną atrakcję – skalne miasto Chorwacji. Mapa naszej wycieczki – podstawowe informacje Trasa nie była trudna i nie było żadnych trudności technicznych,Wycieczka zajęła nam 4 godziny,Trasa mierzyła 7 kilometrów,Na szlaku mieliśmy 340 metrów podejścia,Przy planowaniu tras po chorwackich górach, polecamy Jak dojechać na Przełęcz Veliki Alan? W okolice Przełęczy Veliki Alan możesz dojechać możesz dojechać od strony Morza Adriatyckiego, od drogi E65 Senj – Karlobag. Zjazd jest kilkadziesiąt metrów na północ od stacji benzynowej. Później przez 17 kilometrów trzeba jechać wąską i krętą drogą bardzo wysoko. Dojazd zajmuje 30 minut, a nawet więcej, bo możesz zatrzymać się po drodze na punktach widokowych, których jest sporo po drodze. Na przełęczy znajduje się obszerny parking, a powyżej schronisko górskie Alan. Współrzędne parkingu poniżej Przełęczy Veliki Alan: Gdzie iść z przełęczy? Z parkingu poniżej przełęczy można iść w różnych kierunkach, np. na: Goljak 1605 m Veliki Golić 1570 m Veliki Kozjak 1620 m Zecjak 1622 m Gromovača 1676 m Crikvena 1641 m Alancic 1611 m Buljma 1451 m My zdecydowaliśmy się iść na te dwa ostatnie. Szlak na szczyt Buljma 1451 m Najpierw zdecydowaliśmy się iść na szczyt Buljma mierzący 1451 m Z parkingu szliśmy w kierunku południowym, chwilę za ścieżką bez oznakowania, a później już za czerwoną kropką (tutaj wszystkie szlaki w Chorwacji są oznaczone czerwoną kropką). Wejście na górę zajmuje około 30 minut. To zaledwie 700 metrów i 112 metrów w pionie. Widoki są cały czas na wody Morza Adriatyckiego, przełęcz oraz szczyt Alancic. Gdy byliśmy na górze, to była godzina 5 rano. Było bardzo spokojnie, ale już ciepło, mimo że był dopiero maj. Oznaczenie szczytu było na kamieniach. Krajobrazy mieliśmy wspaniałe. Gdzie iść dalej? Z Buljmy nie wracaliśmy tym samym szlakiem, ale szliśmy dalej grzbietem. Maszerowaliśmy tak prawie 800 metrów po kamieniach. Dotarliśmy wreszcie do szlaków przychodzących z przełęczy z lewej strony. Wiodła tam Premužićeva staza oraz Via Adriatica – piękne szlaki prowadzące przez góry w Chorwacji. Tam na rozejściu skręciliśmy w lewo i wracaliśmy na przełęcz. Mogliśmy iść dalej np. na Visibabę 1448 m lub Zecjak 1622 m Szliśmy na przełęcz z widokami po prawej stronie, a później przez las. Trawersowaliśmy zbocza szczytu Buljma. Maszerowaliśmy przez 1 kilometr, aż wyszliśmy na szeroką drogę. Tam również był jakiś pomnik. Szlak na szczyt Alančić 1611 m Na Alančić od szerokiej drogi mieliśmy 2,2 km, 60 minut marszu i 230 metrów w pionie. Na 1,5 km weszliśmy na dobre do lasu. Cały czas podchodziliśmy pod górę, ale nie było jakoś trudno. Wszędzie były skały oraz kamienie. Po kilkunastu minutach zobaczyliśmy odejście w lewo do schroniska górskiego Alan. Mieliśmy tam trafić, ale dopiero później, gdy będziemy wracać. Pod koniec wędrówki po lesie było lekkie wypłaszczenie, a za nim skręt w lewo. Musisz uważać, żeby nie ominąć odejścia. Nie ma tam żadnego oznaczenia. Najlepiej mieć nawigację w telefonie, np. Skręciliśmy w lewo i szliśmy wąziutką ścieżką, a później już pod górę w prawo. Tam już droga prowadziła otwartym terenem. Było wspaniale! Na szlaku nie spotkaliśmy nikogo. Skorzystaliśmy z podpowiedzi, co do szlaku z oficjalnej strony internetowej Parku Narodowego Północnego Welebitu. Co widać ze szczytu? Widoki są bardzo okazałe. Oprócz Morza Adriatyckiego, widać dziesiątki szczytów. Można zobaczyć np. szczyt, które już znamy, czyli Veliki Zavizan. Oprócz tego: Veliki Rajinac, Babin Vrh – jeden z najwyższych szczytów w paśmie Welebitu. Z góry widać Włochy! Ze szczytu rozpościerają się wspaniałe widoki na góry we Włoszech. Najdalszy widoczny punkt jest oddalony o 300 kilometrów w linii prostej! To najbliższa okolica schroniska „Iaccio della Madonna”. Widać Apeniny, a tam szczyt Corno Grande mierzący 2912 m Monte Camicia 2564 czy Monte Gorzano 2458 m (to najwyższy szczyt w paśmie górskim Monti della Laga w Apeninach). Widać również Alpy, szczyty na granicy włosko-słoweńskiej, a nawet Triglav 2864 m – najwyższy szczyt całej Słowenii. Przy dobrej pogodzie widać również Dolomity – szczyt Monte Antelao 3263 m Schronisko górskie Alan – Planinarska kuća Alan Po obejrzeniu pięknego górskiego spektaklu ruszyliśmy z powrotem tym samym szlakiem w kierunku schroniska górskiego Alan. Jest to obiekt położony na wysokości 1340 m W środku znajduje się prawie 50 łóżek w kilku pokojach. Można skorzystać z kuchni i przygotować jedzenie. Nie ma tam światła, a z wody trzeba korzystać bardzo oszczędnie. Warto mieć swój śpiwór, gdy wybieramy się na nocleg, jednak jest tam sporo koców do przykrycia. Obiektem zajmuje się Klub Górski i Orienteeringu Sljeme. Przy obiekcie były 3 osoby. Wszystkie spały i ruszały na trasę po godzinie 8. My od schroniska poszliśmy do samochodu. Trasa nie była trudna, a obejrzeliśmy sporo widoków. Schronisko górskie Alan – Planinarska kuća Alan
Topografia Tatry Schroniska Schronisko Zamkovskiego Schronisko Zamkovskiego Schronisko Zamkovskiego (słow. Zamkovského chata, Zamka) – tatrzańskie schronisko położone na wysokości 1467 m w słowackiej części Tatr Wysokich, w dolnej części Doliny Małej Zimnej Wody (Malá Studená dolina). Historia Budowniczym schroniska był István Zamkovszky (Štefan Zamkovský) – węgiersko-słowacki fotograf, nosicz, taternik, a w latach 1936–1942 jeden z chatarów Schroniska Téryego. Prywatny obiekt powstał jako dwukondygnacyjne budynek, w którym na parterze znalazło się miejsce dla kuchni, jadalni i mieszkania gospodarza, na piętrze zaś zlokalizowano pokoje dla gości. Środki na zakup gruntu oraz wzniesienie obiektu pochodziły głównie z oszczędności żony Zamkovszkiego, Ludmili Lukášovej (córki praskiego przemysłowca). Większość prac budowlanych wykonywał sam Zamkovszky przy wsparciu przyjaciół, którzy pomagali mu także finansowo. Prace rozpoczęły się w 1942 roku, a już rok później obiekt został oddany do użytku. Schronisko nie otrzymało oficjalnej nazwy, jednak potocznie nazywane było od nazwiska prowadzącego je właściciela. W czasie II wojny światowej w schronisku ukrywały się osoby poszukiwane przez władze, w tym rodziny partyzantów. Po jej zakończeniu i komunistycznym przewrocie, do jakiego doszło w Czechosłowacji w lutym 1948, schronisko znacjonalizowano. W 1951 roku obiekt przejęło państwowe przedsiębiorstwo Slovakotour, nadając mu imię kpt. Jána Nálepki, niezwiązanego z Tatrami partyzanta, który po opuszczeniu szeregów słowackiego wojska i przejściu na stronę Armii Czerwonej zginął w 1943 roku w Owruczu na Ukrainie. Sam Zamkovszky został przez komunistyczne władze niesłusznie uznany za uczestnika „aryzacji” (przejmowania mienia żydowskiego; w tym przypadku pensjonatu Karpatia w Tatrzańskiej Leśnej), za co w 1952 roku otrzymał zakaz wstępu na teren Tatr. Po kolejnych zmianach ustrojowych, w marcu 1991 roku rada miasta Wysokie Tatry z inicjatywy Júliusa Andrášego oraz Ivana Bohuša sr przyjęła dla schroniska odwołującą się do jego pierwotnego właściciela nazwę Zamkovského chata. Powstała w tym samym czasie z inicjatywy kół byłego Klubu Słowackich Turystów i Narciarzy spółka Slovenské Karpaty wkrótce objęła także zarząd nad schroniskiem Zamkovskiego. Niedługo później spadkobiercy pierwszego właściciela (wnuk Stano Tichý) rozpoczęli starania o jej restytucję. Zwrot wysłużonego budynku nastąpił na początku 1993 roku. Nowym chatarem został Laco Kulanga, którego trzy lata później zastąpiła Jana Kalinčíková. Po siedmiu latach gospodarowania, w 2003 roku Kalinčíková odkupiła schronisko od rodziny Zamkovszkiego. Współczesność Gospodarzem schroniska jest Jana Kalinčíková. Schronisko dysponuje 25 miejscami noclegowymi (23 łóżka i dwie dostawki) w sześciu pokojach (trzy czteroosobowe, jeden pięcioosobowy, trzy dwuosobowe). W razie konieczności dodatkowe miejsca noclegowe oferowane są na podłodze poddasza. Obiekt wyposażony jest w toalety i prysznice z ciepłą wodą. Za produkcję prądu odpowiada oddana do użytku w 1989 roku mała elektrownia wodna, która zastąpiła używany wcześniej agregat napędzany ropą naftową. W lataach 2019–2020 wybudowano nową oczyszczalnie ścieków, zastępując dotychczasową powstałą w 1996 roku. Do schroniska nie prowadzi droga kołowa, zaopatrywane jest przez nosiczów. Ściany jadalni ozdobione są fotografiami Istvána Zamkovszkiego i obiektu z czasu jego budowy oraz pierwszych lat działalności. Szlaki turystyczne – kilkadziesiąt metrów na południe od schroniska przebiega znakowana czerwono Magistrala Tatrzańska, prowadząca ze Smokowieckiego Siodełka (Hrebienok) obok Rainerowej Chatki do Schroniska Zamkovskiego i dalej do Schroniska Łomnickiego. Czas przejścia z Siodełka do Schroniska Zamkovskiego: 1 h w obie strony Czas przejścia od Schroniska Zamkovskiego nad Łomnicki Staw: 1 h, z powrotem 45 min – przy schronisku rozpoczyna się zielony szlak, prowadzący Doliną Małej Zimnej Wody do Schroniska Téryego i dalej na Lodową Przełęcz. Czas przejścia od Schroniska Zamkovskiego do Schroniska Téryego: 1:45 h, ↓ 1:20 h Uwagi
Najwyższe góry w Polsce. Poznaj tatrzańskie szczyty i widokowe szlaki Tatry - najwyższe góry w Polsce przyciągają ludzi jak magnes. W sezonie turystycznym potrafi tu być naprawdę tłoczno. Przybywający turyści chcą trochę poobcować z górami, każdy na swój sposób. Są osoby, które uwielbiają wielowyciągową wspinaczkę i ekspozycje. Innym wystarczą szczyty, które zdobędą szlakiem turystycznym. Jeszcze innych cieszy spacer dolinką i widok szczytów w oddali. Tatry są dla każdego i dzięki temu, że dużo szlaków jest oznaczonych, wybranie czegoś dla siebie nie powinno być problemem. Na naszej stronie internetowej znajdziesz opisy tras, wskazówki jak dojść do najpopularniejszych miejsc oraz informacje jak przygotować się do zwiedzania tatrzańskich jaskiń. Zapraszamy. Doliny w Tatrach. Opisy i propozycje wycieczek dla całych rodzin Przepiękne i malownicze doliny w Tatrach są doceniane przez wielu turystów. Dla niektórych są celem wycieczki, dla innych tylko etapem, dojścia gdzieś wyżej i dalej. Tak czy inaczej warto je poznać i spacerując ich szlakami, rozejrzeć się. Najpopularniejszą i najczęściej uczęszczaną jest Dolina Chochołowska. Wędrówka wzdłuż Potoku Chochołowskiego prowadzi do największego schroniska w Tatrach PTTK na Polanie Chochołowskiej. Jest to również punkt wyjść w wyższe partie Tatr Zachodnich na Grzesia, Rakoń, Wołowiec, Trzydniowiański Wierch, Rohacze, Ornak oraz Starorobociański Wierch. Z racji na to, że przejście doliną nie przysparza żadnych trudności, jest to doskonała propozycja na niedzielny spacer z dziećmi oraz początkujących piechurów. Najpiękniejszą tatrzańską doliną jest Dolina Pięciu Stawów Polskich. Nic dziwnego, że bywa obowiązkowym punktem odwiedzanym w Tatrach. Można tu zobaczyć najgłębsze jezioro tatrzańskie – Wielki Staw Polski, przejść koło największego wodospadu Siklawy oraz odwiedzić najwyżej położone schronisko w Polsce. Aby tutaj dotrzeć należy rozpocząć wycieczkę w Palenicy Białczańskiej. W sezonie letnim, trasa jest dość łatwa, choć ostatnie kilkaset metrów może być kłopotliwe. Strome podejście potrafi zmęczyć niejednego turystę. Na naszej stronie internetowej opisaliśmy wszystkie tatrzańskie doliny. Praktyczne informacje pomogą Ci zaplanować wycieczkę dla Ciebie i Twoich towarzyszy wycieczki. Tatrzańskie szczyty oraz opisy prowadzących na nie szlaków turystycznych Głównym celem turystów lubiących aktywny wypoczynek jest zdobycie tatrzańskich szczytów. Niejedna osoba marzy o wejściu na Giewont lub Kasprowy Wierch. Jeśli zdrowie nie dopisuje lub kondycja na to nie pozwala, na szczycie Kasprowego Wierchu można stanąć dzięki kolei linowej PKL. Ze szczytu można wybrać się na spacer granią Tatr w kierunku Świnicy. Jednym z popularniejszych szczytów w polskiej części Tatr jest Giewont. Nie jest ani najwyższy, wejście nie należy do najtrudniejszych a jednak cieszy się olbrzymią popularnością. Jest bardzo dobrze widoczny z Zakopanego, a jego sylwetka przypomina leżącego rycerza. Na samym szczycie usytuowany jest 13 m metalowy krzyż. Trasa na Giewont należy do średnio trudnych, podczas niekorzystnych warunków atmosferycznych do trudnych. Podejścia bywają strome, a pod samym szczytem wejście ułatwiają łańcuchy. Droga w jedną stronę może zająć do 3 godz., dlatego taką wycieczkę warto dobrze zaplanować. Jeśli jesteś osobą początkującą, możesz zacząć od zdobywania szczytów, które są łatwiejsze i niższe, jak Nosal, Kopieniec Wielki czy Grześ. Na naszej stronie internetowej znajdziesz wszystkie przydatne informacje. Schroniska w Tatrach. Miejsca z duszą i historią Dają schronienie osobom, które przed zapadnięciem zmroku nie zdążą zejść ze szlaku. Schroniska w Tatrach pozwalają się ogrzać, odpocząć i posilić. Dzięki nim, można w pięknym otoczeniu gór spędzić noc. Po polskiej stronie Tatr jest osiem schronisk. Różni je standard oferowanych usług oraz położenie. Schronisko PTTK Morskie Oko położone jest nad jednym z piękniejszych jezior tatrzańskich – Morskim Okiem. W sezonie turystycznym jest bardzo oblegane i tłumnie odwiedzane przez turystów w każdym wieku. Poza usytuowaniem powodem jest również łatwa trasa prowadząca do schroniska. Leżące na wysokości 1333 m Schronisko PTTK na Hali Kondratowej jest najmniejszym schroniskiem w Tatrach. Z jego okolic roztacza się piękna panorama, ciągnąca się od Giewontu, przez Kopę Kondracką, aż po Kasprowy Wierch. Wysiłek włożony w pokonanie trasy prowadzącej do schroniska z pewnością będzie wynagrodzony. Na naszej stornie opisaliśmy wszystkie tatrzańskie schroniska. Znajdziesz tu również kontakt do nich, gdybyś chciał zarezerwować nocleg z wyprzedzeniem. Jaskinie w Tatrach. Pomysł na rodzinną wycieczkę Tylko nieliczne jaskinie w Tatrach udostępnione są dla turystów. Jedną z najbardziej znanych jaskiń jest Jaskinia Mroźna, która znajduje się w Dolinie Kościeliskiej. Sztuczne oświetlenie pomaga w przejściu jaskini nawet najmłodszym piechurom. W jej wnętrzu zobaczysz rzeźby krasowe, jeziorko oraz ogródek ze stalagmitami. W tej samej dolinie położona jest słynna Jaskinia Mylna. Jeśli chcesz ja zwiedzić, pamiętaj o własnym źródle światła. Korytarze w wielu miejscach są wąskie, niskie i błotniste. Zwiedzanie jej jest emocjonujące zarówno dla dzieci jak i dorosłych. Na naszej stronie internetowej znajdziesz opisy szczytów, szlaków tatrzańskich i propozycje wycieczek. Dostosujesz je do swoich możliwości. Zachęcamy do czytania i planowania niezapomnianych wypraw. copyright © 2022 Region Tatry - wszelkie prawa zastrzeżone. Przebywając na stronie akceptujesz Politykę prywatności serwisu Region Tatry
Zamiast wylegiwania się na słonecznej plaży, wolisz aktywnie spędzić wakacje? Idealnym rozwiązaniem będzie zdobywanie górskich szczytów. Taka wyprawa dostarczy nie tylko niezapomnianych wrażeń, ale również nie uszczupli zbytnio naszego portfela. Oto, jakimi prawami rządzi się wyprawa górska od schroniska do w schroniskach podczas przemierzania górskich szlaków ma trzy główne zalety – jest tani, nie wymaga brania ze sobą namiotu oraz takiego organizowania wyprawy, aby w porę zejść do zarezerwowanego hotelu, hostelu czy pensjonatu. Z drugiej strony, musimy przygotować się na to, że w jednym obiekcie czekają na nas niemal luskusowe warunki, a w innym natkniemy się na niezbyt wygórowane standardy. Niemniej schronisko to miejsce, gdzie możemy wypocząć po ciężkim wysiłku, posilić się, skorzystać z zaplecza higieniczno-sanitarnego oraz poznać nowych ludzi. Schronisko górskie na Torbaczy, fot. PTTK Sprawdź, zanim przenocujeszPlanowanie górskiej wyprawy od schroniska do schroniska, rozpocznij od przejrzenia bazy tego typu noclegów w pasmach, do których się wybierasz. Dobrym źródłem informacji jest strona internetowa PTTK (Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze), gdzie możemy zorientować się w szlakach turystycznych, zlokalizowanych na nich najważniejszych zabytkach oraz obiekty noclegowe PTTK. Gdy już opracujemy trasę i wybierzemy schroniska, należy zorientować się, na jakich zasadach one funkcjonują, czyli sprawdzić godziny otwarcia (zarówno samego obiektu, jak i działającego w nim punktu gastronomicznego), ceny noclegów, warunki itp. Wcześniejsze rozeznanie pozwoli uniknąć sytuacji, gdy wycieńczeni dotrzemy do schroniska, a ono okaże się zamknięte na cztery spusty lub nie ma w nim miejsca na przespanie się nawet na ziemi we własnym śpiworze. Cennym źródłem informacji, o tym, gdzie warto nocować w górach są rankingi tego typu obiektów oraz fora internetowe poświęcone turystyce w Polsce. Schronisko na Równicy, fot. PTTK Rozsądny plan górskiej wędrówkiKreśląc trasę wycieczki po górach z noclegiem w schroniskach, przede wszystkim mierzmy siły na zamiary i zawsze bierzmy pod uwagę doświadczenie, kondycję oraz możliwości wszystkich członków wyprawy. Trzeba być również na bieżąco z prognozą pogody – aura w górach zmienia się dynamicznie. Wychodźmy ze schroniska jak najwcześniej, dzięki temu zyskamy czas na ewentualne dłuższe postoje. Trzymajmy się wyznaczonego szlaku turystycznego – najlepiej wędrujmy z mapą turystyczną, na której kolorami są zaznaczone szlaki (dokładnie wiemy, skąd i dokąd prowadzą), podane są średnie czasy przejścia konkretnego odcinka np. między schroniskami, itp. Schronisko Szyndzielnia, fot. PTTK
Postanowiliśmy rekreacyjnie wybrać się w Tatry Słowackie. Rekreacja oznacza, że to chodzenie dla przyjemności bez zmuszania się na wielogodzinne, męczące trasy. Pakujemy plecaki, kupujemy jedzenie i niezbędny ekwipunek, tak aby przez kilka dni poradzić sobie na szlakach w Tatrach Słowackich, bez schodzenia do Morskie zaczęło się w Zakopanem. Najpierw bus na Łysą Polanę, a dalej wędrówka cepostradą do Morskiego Oka na nocleg. Takie przedbiegi przed mocniejszym uderzeniem, czyli wejściem na Rysy (2499 m. i dojściem do schroniska przy Popradzkim Stawie (schronisko po słowackiej stronie).Byliście w Słowackim Raju? Jest bardzo blisko – zobaczcie jak wygląda Słowacki I. Schronisko przy Morskim Oku (1406 m. Chata pod Rysami (2250 m. nie tak wcześnie, bo koło 9:30, kierując się czerwonym szlakiem, który prowadzi na Rysy. Oczywiście dosyć męczące podejście pod Czarny Staw pod Rysami dało wyraźnie się odczuć w jeszcze nie zaaklimatyzowanych organizmach. Krótki odpoczynek przy stawie i wędrówka na Widok na Morskie tylko trochę zalegającego śniegu przy stawie i wspinaczka żlebem do Buli pod Rysami, gdzie już pojawiło się więcej „białego podłoża”. Oczywiście tłumy ludu pędziły tym szlakiem, więc stopnie jak Staw pod Staw pod dosyć długim podejściu zaczęły się łańcuchy, i dziewczyny wyraźnie zwolniły. Nie wiem czy to takie psychologiczne zagranie, bo naprawdę w niektórych miejscach było trudniej i bez łańcuchów i tam radziły sobie wyśmienicie, lecz gdy już kawałek żelastwa, które przecież ma pomagać pojawiło się na horyzoncie to tempo malało. Dziwne!!!Po pewnym czasie wszyscy jeszcze bardzo dyszący i zmęczeni zameldowaliśmy się na szczycie. Widoczność zerowa. Cały szczyt, przykryty szczelnie chmurami, skutecznie uniemożliwił zobaczenie jakiejkolwiek panoramy, czy to Polskich czy Słowackich Tatr. Zajęło nam to trochę ponad 5 godzin, więc nie jest tak tragicznie biorąc pod uwagę ciężkie na Rysy od strony Morskiego na Rysy. U góry znajduje się trochę ułatwień w postaci schodzić i okazało się, że na samym już początku szlaku prowadzącego do Chaty pod Rysami jest więcej śniegu niż na całym odcinku z Moka!!! Ślizgami, kontrolowanymi bądź nie, doszliśmy do 2499 Najwyższy szczyt drobna toaleta i leżenie bykiem, to rozkład jazdy na najbliższe kilka godzin. Całe szczęście, że jest tam butla gazowa, z której można swobodnie korzystać, aby zagotować sobie wrzątek. Wychodek znajduje się 100 metrów od schroniska, a po drodze można umyć się w śniegu, bo koryto z wodą zamarzło!! Nasze krótkie rękawki pewnie pozostaną w plecakach aż do naszego powrotu do domu. Obsługa bardzo miła, i klimat chaty Słowackie. Zejście z Rysów do Chaty pod II. Chata pod Rysami (2250 m. – Schronisko nad Popradzkim Stawem (1500 m. zejście. Początkowo trochę łańcuchów i jakieś stare sznurki w kłopotliwych miejscach. Dosyć mocno padało i widoczność prawie zerowa, co znacznie utrudniło orientacje w to cali przemoczeni dotarliśmy po 2,5 godzinach do schroniska nad Popradzkim Stawem. Do dyspozycji mieliśmy pokój 7 osobowy z łóżkami i pościelą. Brak wrzątku, niemiła obsługa i klimat bardzo komercyjny. Nie polecam. Czułem się jak w jakimś beznadziejnym hotelu z ładnym widokiem na Popradzki Staw i III. Schronisko nad Popradzkim Stawem (1500 m. – Schronisko Téryego (2015 m. się wcześnie, gdyż chcieliśmy wyjść około 8:00, lecz o 7:00 lało za oknem. Szlak jaki chcieliśmy pokonać to około 8 godzin. Mieliśmy zamiar przyjść tzw. Magistralą do Hrebenioka i tam dalej do Zbójnickiej Chaty, lecz w ulewie nie należało by to ani do przyjemności (nikt masochistą nie jest) ani nie byłoby to bezpieczne!!!Postanowiliśmy jeszcze przespać deszcz. Koło 9:00 przestało podać i po spakowaniu zmieniliśmy plany i zeszliśmy na dół do kolejki, którą mieliśmy zamiar dojechać do Starego Smokowca i tam uderzyć w jechać kolejką trzeba nabyć bilety, w kasach (w pociągu drogo około 80 koron za przejazd), ale pani parkingowa na parkingu koło stacji Popradzki Staw, też miała bilety i z małą „dopłata” (1 korona więcej za bilet) można u niej nabyć. Trzeba oczywiście kupić odpowiednią ilość biletów na osobę uzależnione od długości trasy. Na odwrocie każdego biletu jest tabelka, w której trzeba odnaleźć skrzyżowanie stacji początkowej i końcowej i odczytać cyferkę, która mówi o tym ile biletów za 10 koron należy nabyć. Nasza trasa to Popradzki Staw – Stary Smokowiec więc 2 „listki” na głowę i jedziemy. Kasowanie wygląda tak, że trzeba wsunąć bilet do kasownika (normalne), lecz po prawej stronie dziurki wierzchnią stroną do góry i wtedy mamy prawidłowo skasowany bilet, i wtedy i tylko wtedy mamy ważny bilet na przejazd w razie kontroli. Częstotliwość to około 2 pociągi na godzinę, niezależnie od dnia tygodnia, więc nie jest Starym Smokowcu szybkie zakupy w okolicznym markecie i idziemy do górnej stacji kolejki torowej czyli Hrebeniok. Można iść drogą jezdną pieszą. Druga opcja (szlak zielony) jest chyba trochę krótsza (500 metrów wg przewodnika), ale co ważne, gdy pada, a w naszym przypadku wystąpiła taka anomalia, to szlak prowadzi lasem, i jesteśmy chronieni drzewami. Po 50 minutach jesteśmy na Hrebenioku (1285 m. – Siodełku). Teraz idziemy już czerwonym szlakiem do Schroniska Zamkovskiego. Można wybrać opcję trochę dłuższą (szlak zielonym, później niebieski), prowadzącą przez wodospady, lecz my mamy już dosyć schronisku posilamy się kapuśniakiem i udajemy się dalej, tym razem zielonym szlakiem prowadzącym do Schroniska Téryego (Téryho chata ). Trasa prowadzi dnem Doliny Małej Zimnej Wody, bardzo malownicze widoki na Grań Łomnicy (orograficznie po lewej stronie). Po drodze można zajrzeć do historycznej Koleby Łomnickiej (20 minut od schroniska Zamkovskiego). Końcówka trasy to przekraczanie stromych strumieni. Normalnie nie ma trudności, lecz po takich dużych opadach wody przybrało i suchą stopą nie dało się pokonać tych nurtów. Zabawy było co niemiara, zwłaszcza dla dziewczyn, gdyż trzeba było się mocno nagimnastykować, aby zamoczyć tylko trochę buty, a nie trochę zakosów i jesteśmy w schronisku. Od razu do nas przychodzi pan schroniskowy – Miro. Mówi, że nie ma już normalnych miejsc i udostępnia nam pokój normalnie przeznaczony dla obsługi z dwoma łóżkami. Prawda, że miło z jego strony. Klimat bardzo pozytywny. Tu wreszcie można poczuć woń gór i prawdziwej górskiej chaty. Toaleta wewnątrz, woda zimna, ale z kranu, jedynie wrzątek trzeba kupować. Miro bardzo chętnie rozmawia z nami, doradza, żartuje. Polecam wszystkim gorąco!!!Tatry Słowackie. Schronisko Téryego (2015 m. IV. Schronisko Téryego (2015 m. – Zbójnicka Chata (1960 m. – Schronisko Téryego (2015 m. był taki, aby zrobić taką ładną pętlę. Wystartowaliśmy rano, zaraz po śniadaniu: jajko, dżem, miód, topiony ser, herbata i chleb. Można się najeść. Trasa miała zając około 6 godzin. Po 30 minutach marszu Aga coraz bardziej narzekała na swoją kostkę, która od jakiegoś czasu trochę ją bolała, lecz niestety ból się nasilał. Doszliśmy do miejsca rozgałęzienia szlaków: żółty to do Zbójnickiej Chaty, a zielony na Lodową Przełęcz. Postanowiliśmy, że jednak nie ma sensu z taką nogą gdziekolwiek się ruszać i zostaliśmy podziwiać widoki. Taki mały dzień restowy!!!Dzień V. Schronisko Téryego (2015 m. – Lodowa Przełęcz ( 2376 m. – Jaworzyna (1003 m. po śniadanku byliśmy już spakowani i wyruszyliśmy w naszą drogę powrotną do cywilizacji, do domu. Niestety piękna pogoda, bezchmurna i z ładnymi widokami, byłą za nami w stronę Starego Smokowca, a w kierunku Lodowej Przełęczy było mała, dochodząca do kilku metrów i do tego dosyć porywisty wiatr. Niezbyt ciekawie, lecz nie mieliśmy innego wyjścia. Bez mniejszych problemów doszliśmy do miejsca gdzie krzyżowały się 2 szlaki. My poszliśmy zielonym na Lodową Przełęcz. Szlak piął się w górę, lecz niebyt stromo. Weszliśmy na grań kotła lodowcowego i tam już naprawdę wiało, widoczność malała z każdym metrem i orientacja, gdzie jest szlak była dosyć Słowackie. Widok z schroniska Téryego (2015 m. gubiliśmy szlak, lecz po paru minutach ponownie dawał się odnaleźć, lecz gdy doszliśmy do żlebu, który jak mi się wydawało powinien doprowadzić nas na przełęcz, szlak całkowicie się urwał. Wiało bardzo mocno i chmury, które nie chciały odejść, bardzo mocno ograniczały widoczność do 3-4 metrów. Najpierw próbowałem znaleźć choćby fragment szlaku w żlebie, którego nachylenie było duże, a dodatkowo był wypełniony cały śniegiem. Były jakieś stare ślady po których poszedłem kilkadziesiąt metrów w pionie, lecz nie znalazłem żadnego znakowania, a nachylenie żlebu wydawało się dosyć duże, więc się wycofałem i zacząłem szukać w okolicznych skałkach. Niestety bez sukcesu. Dziewczyny zostały niżej, zziębnięte i powoli mające dosyć tej całej „letniej” wycieczki. Postanowiłem spróbować jeszcze raz uderzyć po starych śladach do góry żlebu, i jakby to nie przyniosło żadnego sukcesu to powrót do schroniska i do Starego Słowackie. Na Lodowej Przełęczy ( 2376 m. naprawdę bardzo wysoko i nadal nic. Już chciałem wrócić i zarządzić odwrót, lecz w tym właśnie momencie mocne podmuchy wiatru przewiały na chwileczkę chmurę, w której się znajdowałem i zdołałem zauważyć jakieś 20 metrów wyżej kamienie, na którym był zaznaczony szlak. Dosyć duży fart, bo za chwilę chmura wróciła i znowu nic nie było widać nawet tej małej wysepki kamieni wśród ogromu po dziewczyny i sądziłem ze po skałach może powinno być łatwiej a na pewno bezpieczniej, lecz myliłem się i po małych kłopotach wróciliśmy na płat śniegu i wyrąbując stopnie wspinaliśmy się do góry, aż na chyba wszyscy bardzo mocno otrząsnęliśmy się z tego całego zdarzenia i zaczęliśmy schodzić w pięknej dolinie Jaworowej, bez wiatru i chmur. Dolina jest naprawdę wspaniała z ogromną ilością ścian do wspinania. Idzie się bardzo przyjemnie, delikatnie schodząc po stopniach. Po pewnym czasie wchodzi się do lasu, w którym nic nie widać i w tym miejscu zaczyna się mozolne schodzenie, bez jakiejkolwiek przyjemności nudząc się po drodze. Niestety Słowacy nie umieścili na szlaku żadnego poza tym „30 minut od Jaworzyny” znaku ile jeszcze pozostało drogi, a bardzo byłoby to przydatne, gdyż my nie wiedzieliśmy czy mamy tak kiepskie tempo, czy nasz przewodnik kłamie i nie mieliśmy żadnego pojęcia ile nam jeszcze zostało drogi. Trasa zajęła nam około 7 godzin, co według przewodnika Nyki to o 1,5 godziny za wolno, lecz według innej mapy w sam raz. Bardzo zmęczeni weszliśmy do sklepu w Jaworzynie, aby kupić jakieś drobiazgi i złapaliśmy stopa do samego Słowackie. Dolina Słowackie są bardzo przyjemne, puste i przestrzenne. Niestety schroniska jak na kieszenie studenckie są dosyć drogie, a jedynie te wysoko (Chata pod Rysami, Chata Téryego) mają prawdziwy górski klimat. Jeżeli zastanawiacie się, gdzie jakie atrakcje ma do zaoferowania Słowacja na weekend to poczytajcie u Agnieszki na Wycieczka odbyła się w terminie 6-12 lipca 2005 roku.
od schroniska do schroniska tatry